Kogel-Mogel

Istny KOGEL-MOGEL (tak jak w naszym przedstawieniu) miał dzisiaj miejsce. Już tydzień temu wiedzieliśmy, że 19 czerwca będziemy występować przed znajomą już nam publicznością w Domu Pomocy Społecznej im. Helclów, ale nikt nie przewidział, że czeka nas tyle niespodzianek. Kilka osób grających główne role niestety zachorowało po naszej wycieczce i mieliśmy problem, z którym świetnie się uporaliśmy, nie obyło się jednak bez szeptanych podpowiedzi pani Magdy. Pani Agnieszka zapewniła transport naszym rekwizytom oraz uwieczniła nas na zdjęciach. Na koniec naszego pobytu odśpiewaliśmy... „Kokoko Euro spoko”, wszyscy dobrze się bawili i bili brawo. Dla takiej publiczności warto wracać!!!

Uczniowie klas I-III SP z koła teatralnego prowadzonego przez Magdalenę Napiórkowską

Nie ma tego złego

To już nasze ostatnie spotkanie (25 czerwca)... ale tylko w tym roku szkolnym. Na pewno wrócimy tutaj za rok. Dziękujemy wszystkim pensjonariuszom Domu Pomocy Społecznej im. Helclów, którzy z uśmiechem na twarzy oraz z wielkim przejęciem wysłuchali naszych trochę pomieszanych bajek. NIE MA TEGO ZŁEGO...co by nie wyszło na dobre. Do zobaczenia

Uczniowie klas I-III SP z koła teatralnego prowadzonego przez Magdalenę Napiórkowską

W tym roku szkolnym w miesiącu grudniu kilka klas z naszej szkoły włączyło się w akcję SZLACHETNA PACZKA.
Z wielkim zaangażowaniem zabraliśmy się do pracy i oto efekty:

Klasy 1A i 1C gimnazjum przygotowały paczkę dla jednej rodziny z Krakowa.

Klasa 2A i 2 B gimnazjum przygotowały paczki dla dwóch rodzin z Krakowa i okolic oraz pomogły jeszcze dostarczając produkty dla dwóch rodzin z woj. świętokrzyskiego. Udało nam się zapewnić w sumie 2 pralki, piecyk gazowy, odkurzacz, kojec dla dzieci, a także mnóstwo artykułów żywnościowych, chemicznych, ubrań oraz zabawek dla dzieci o które prosiły rodziny.
Kilkoro uczniów z klasy 3A gimnazjum pomogło klasom drugim.


Mamy informacje od wszystkich rodzin, że nasze paczki bardzo ich ucieszyły, a od rodziny z Gorlic klasa 2 A dostała kartkę świąteczną z życzeniami i podziękowaniami oraz własnoręcznie zrobione przez członków rodziny stroiki świąteczne. Klasy 1A i 1 C otrzymały również kartkę świąteczną z życzeniami oraz opłatek.

Klasa IIb w Domu Pomocy Społecznej

Relacje uczniów z kl. II b z występu w Domu Pomocy Społecznej

Dzisiaj, 16 stycznia 2012 roku, poszliśmy z klasą do Domu Pomocy Społecznej na ulicy Helclów. Weszliśmy do jednej z sal, przebraliśmy się i przedstawiliśmy jasełka, występ zaczął się o godz. 10.10, do szkoły wróciliśmy o godz.11.15. Ja byłam aniołem, Jula, Madzia, Basia, Julianka, Marta, Iza też były aniołami. Tomek to Herod, a Ania, Maks i Kuba byli diabłami. Mikołaj był Józefem, Marysia Maryją. Pasterzami byli Maciek, Kamil, Darek i Kuba.

Marta Kapałka

Cześć Mamusiu! Dzisiaj byliśmy z klasą w Domu Pomocy Społecznej. O 9.45 wyszliśmy ze szkoły. Szliśmy 10 minut. Kiedy przyszliśmy na miejsce, zaczęliśmy się przebierać. Jak wszyscy się przebrali weszliśmy na scenę, usiedliśmy i zaczęliśmy śpiewać kolędy. Kiedy wszyscy przyszli zaczęliśmy przedstawienie. Na koniec śpiewaliśmy kolędy. Potem wszyscy wyszli i zaczęliśmy się przebierać. Kiedy wróciliśmy do szkoły poszliśmy do klasy. Pani zaczęła nam rozdawać czekoladki a potem zaczęły się lekcje.

Marta Seweryniak

Podobało mi się to, że opuściliśmy 3 lekcje i że dostaliśmy bombki czekoladowe i że graliśmy dla starszych osób. Wszystko mi się podobało. Najlepsze, że był papierowy zegar. Ja byłem królem i dobrze, bo miałem krótka rolę.

Tymek Kołacz

Cześć Tatusiu, byłam w Domu Pomocy Społecznej. Robiliśmy tam przedstawienie i śpiewaliśmy kolędy, byłam aniołkiem. Niestety nie było Poli. Szła z nami pani Magda i pani Agnieszka. Było bardzo fajnie. Było mi bardzo żal osób dla których graliśmy. Byli bardzo chorzy, niektórzy z nich nie mogli wychodzić poza budynek.

Patrycja Zagórska

Dzisiejszego dnia byliśmy w Domu Pomocy Społecznej. Julka powiedziała mi, że ma tremę i zapytała mnie czy ja też. Występ zaczął się o godzinie 10.10. Józefem był Mikołaj, Maryją byłam ja, Marysia, Aniołami były: Marta, Madzia, Marta, Patrycja, Iza, Jula, Julianka, Basia. Poli i Karoliny nie było. Pasterzami byli: Darek, Kuba, Maciek i Kamil. Królami Miłosz, Szymon i Tymek.

Maria Marzecka

16 stycznia poszliśmy do Domu Pomocy Społecznej ul. Helclów, najbardziej podobało mi się to, że na koniec zaśpiewaliśmy dwie kolędy i dostaliśmy czekoladowe bombki. Najgorsze było to, że bardzo cicho śpiewaliśmy, ja próbowałam śpiewać głośniej, żeby klasa głośniej śpiewała, ale się nie dało. Wszyscy z nas się wstydzili i nie śpiewali głośno i nie mówili głośno swoich ról. Jak wróciliśmy do szkoły, pani Madzia wyczytała osoby, które ładnie prowadzą zeszyty, było ich sześć, ja też byłam wyczytana, najlepsze było to, że nie dostałam minusa.

Julia Bożek

Występ wyszedł nam bardzo fajnie. Wszystkim się podobały nasze stroje. Kiedy był już występ, taka jedna pani na wózku inwalidzkim popłakała się ze wzruszenia, a jeszcze jedna pani za każdym razem jak zaśpiewaliśmy kolędę na przykład „Dzisiaj w Betlejem” to powtarzała za nami. Na koniec zrobiliśmy sobie zdjęcia. No tak naprawdę to tych zdjęć było kilka. Przedstawienie odbyło się 16 stycznia 2012 roku o godzinie 10.10 w Domu Pomocy Społecznej.

Magda Bielawska

Już po raz kolejny we współpracy ze Szkolnym Kołem Wolontariatu zostało zorganizowane wyjście do Uniwersyteckiego Szpitala w Prokocimiu, tym razem pomysłodawcą była klasa V szkoły podstawowej z wychowawcą i rodzicami.

Wcześniej w szkole odbyła się zbiórka maskotek, książek, zabawek i gier planszowych dla chorych dzieci.

Zobaczcie i poczytajcie jak nam minął ten czas spędzony w szpitalu...

Słuchowisko - Miłosz poeta wszechstronny

Dnia 9 listopada 2011 r. uczniowie liceum w ramach Szkolnego Koła Wolontariatu prowadzonego przez p. Agnieszkę Majcher udali się, już po raz drugi, do Domu Pomocy Społecznej na ul. Helclów.
Rok temu koło teatralne prezentowało tam przedstawienie pt. „Król Wschodzącego Słońca”.
W tym roku młodzież pod okiem p. Eweliny Porębskiej przygotowała słuchowisko oparte na wierszach Czesława Miłosza. Mieszkańcy domu mogli przyjść na salę i wysłuchać wierszy „na żywo” lub pozostać w swoich pokojach i tam delektować się poezją naszego Noblisty. Dwa z najbardziej znanych wierszy wysłuchaliśmy w interpretacji muzycznej znanych polskich artystów – Stanisława Soyki i Anny Szałapak. Dodatkowo jedna z uczennic – Natalia Cyganik – grała na gitarze, dzięki czemu na sali zaczął panować nastrojowy klimat.
Po słuchowisku odbyło się krótkie spotkanie z mieszkańcami Domu i wspólne zdjęcie.
Przyjęci bardzo ciepło i zaproszeni do kolejnych inicjatyw, już szukamy pomysłów na następne spotkanie!

W środę 1 czerwca 2011 r. członkinie koła teatralnego liceum pod opieką Pani Eweliny Porębskiej i Pani Agnieszki Majcher udały się do Domu Pomocy Społecznej przy ul. Helclów, aby zaprezentować przedstawienie pt. „Król Wschodzącego Słońca”.

Dom Pomocy Społecznej

Spektakl mówiący o odwiecznym problemie walki dobra ze złem bardzo spodobał się mieszkańcom Domu, a dziewczęta otrzymały burzę oklasków.

Dla nas była to także niezapomniana wizyta. Możliwość grania przed tak wyjątkową publicznością skłaniała do refleksji. Każda z osób przeżyła to spotkanie w inny sposób.

Sukces i ciepłe przyjęcie przez mieszkańców zachęciły nas do kolejnej wizyty. Już planujemy, co przygotujemy w przyszłym roku szkolnym.

28 kwietnia 2011 roku wraz z p. Agnieszką odwiedziłyśmy Przedszkole Maltańskie dla dzieci niepełnosprawnych. Gościłyśmy z przedstawieniem pt.: „Na straganie”, udało nam się również wspólnie z dziećmi zaśpiewać piosenkę „Lato, Lato...”. Po części artystycznej zaczęła się zabawa z dzieciakami. Było naprawdę świetnie!. Dzieci po krótkiej chwili przełamały swoją nieśmiałość. Między nami wytworzyła się nić sympatii i porozumienia. Już z niecierpliwością czekamy na kolejne takie spotkanie.

Przedszkole maltańskie

Hania, Ania i Klaudia

...oddając krew ratujesz życie...
Oby jutro Tobie nie była potrzebna...

      Od zeszłego roku w naszej szkole organizowane są wyjścia do Regionalnego Centrum Krwiodawstwa i Krwiolecznictwa na ulicy Rzeźniczej 11.
      Pełnoletni uczniowie pod opieką pani Edyty Sikory udali się tam w tym roku szkolnym już dwukrotnie. Po raz pierwszy 16 września, oraz 28 października. Za pierwszym razem krew oddały 3 osoby z 16, które się zdecydowały, a za drugim razem 5 osób z 6 chętnych.
      W związku z akcją krwiodawstwa poprosiłam jedną z osób, która w ostatnim czasie zdecydowała się na oddanie krwi na konto naszej szkoły w Centrum Krwiodawstwa o kilka słów na ten temat.
(KŻ) Ostatnio zdecydowałaś się, aby oddać krew. Dlaczego zdecydowałaś się na taki krok, przecież nie oddałaś tyle krwi co zazwyczaj do badań, tylko znacznie więcej?
(IT) Oddałam, ponieważ mam grupę krwi, która jest potrzebna innym, a to ile mi jej zabrano, nie ma znaczenia. Ważne, że komuś pomogłam, bo przecież moja krew, którą oddałam może uratować komuś życie, a los innych osób nie jest przecież nam obojętny.
      Wszystkich pełnoletnich zainteresowanych taką formą pomocy innym odsyłamy na stronę Regionalnego Centrum Krwiodawstwa i Krwiolecznictwa w Krakowie www.rckik.krakow.pl
Katolickie Liceum Ogólnokształcące im. Świętej Rodziny z Nazaretu w tym Centrum posiada swoje konto, na które można oddać krew.

Karolina Żmudka

      Kto zwiedził szpitalne zakamarki, na pewno wie, że przysłowie „Wszędzie dobrze, ale w domu najlepiej” jest trafnym spostrzeżeniem. Nikt nie chciałby, aby jego domem stały się cztery białe ściany. Niestety tak się zdarza bardzo często. Chorzy ludzie całymi dniami leżą podpięci do skomplikowanej aparatury lub błąkają się po szarych korytarzach. Bezustannie dręczy ich myśl: „Kiedy zasnę we własnym łóżku? ‘’. Problem ten dotyka wiele dzieci, dlatego parę osób z naszego gimnazjum postanowiło rozweselić młodych pacjentów.
      Na czele grupy stały panie Agnieszka Majcher oraz Katarzyna Kotarba. Ich wielkie serca rozpaliły w nas chęć pomagania innym, a zapał i pomysłowość zmobilizowały do pracy.
      Jako wesołe zwierzaki wkroczyliśmy do smutnego budynku. Naszą bronią były kolorowe balony i uśmiechnięte buzie. Każdy z nas czuł tremę. Przecież niecodziennie jest się nadwornym klaunem…
      Dzieci śmiały się na widok małpki, zebry i papużki, ale najbardziej spodobał im się dzik. Nie zabrakło też innych zwierząt, takich jak tygrys, słoń czy żabka, która zachęciła do wspólnej zabawy. Na koniec podarowaliśmy im gipsowe aniołki, które miały symbolizować zbliżające się święta.
      Po zakończeniu ekspedycji chórem okrzyknęliśmy nasze wyjście udaną misją!

Gwardia Dzieci Słońca


Dzięki Waszej pomocy udało nam się zebrać wiele darów dla potrzebującej rodziny w ramach akcji "Szlachetna Paczka". Szczególnie dziękujemy klasom pierwszym i drugim liceum za ich zaangażowanie.

Samorząd i Szkolne Koło Wolontariatu LO

Kolejny już raz Szkolne Koło Wolontariatu zorganizowało wyjście do Uniwersyteckiego Szpitala Dziecięcego w Prokocimiu. Tym razem klasa IV z wychowawczynią p. Beatą Olborską i p. Magdaleną Strumińską przygotowały przedstawienie pt.: „Wokół rycerskiego stołu”.
A oto kilka zdjęć i refleksji uczniów z klasy IV biorących udział w tej niesamowitej wizycie.

17 listopada nasza klasa z wychowawczynią i dwójką licealistów wybrała się do Szpitala w Prokocimiu, żeby wystawić przedstawienie pt.: „Wokół rycerskiego stołu”. Pani Agnieszka Majcher przywiozła nam samochodem rekwizyty i wszystkie potrzebne do przebrania stroje. Przedstawienie dla chorych dzieci odbyło się w jadalni. Mam Kuby, który jest w naszej klasie miała wtedy dyżur i również oglądała nasz spektakl. Na nasze przedstawienie przyszło bardzo dużo dzieci, ich rodzice, pielęgniarki i lekarze. Kilkoro dzieci było na wózkach. Jeden z chłopców, który miał na imię Maciek, nie ruszał się i nawet nie mógł odwrócić oczu w naszą stronę. Po przedstawieniu chodziliśmy z odwiedzinami do sal dzieci, które nie mogły przyjść na występ. Śpiewaliśmy im i rozdawaliśmy cukierki. Po powrocie do szkoły postanowiliśmy, że połowę dochodu z kiermaszu świątecznego przeznaczymy dla dzieci z oddziału, który odwiedziliśmy. Byliśmy szczęśliwi, że mogliśmy coś dla nich zrobić.

Emilia Mach

W środę 17 listopada byłam wraz z klasą w Uniwersyteckim Szpitalu Dziecięcym w Krakowie – Prokocimiu. Pojechaliśmy tam gościnnie i charytatywnie. Przedstawiliśmy sztukę pt.: „Wokół rycerskiego stołu”. Chcieliśmy zrobić chorym dzieciom przyjemność. Sam szpital, olbrzymi gmach, wywarł na mnie niesamowite wrażenie. Wszyscy staraliśmy się jak najlepiej wypaść. Sala w której występowaliśmy była to mała stołówka dziecięca. Warunki nie były raczej komfortowe, ale nam to nie przeszkadzało, wręcz umożliwiało bliski kontakt z chorymi dziećmi. Podczas, kiedy koledzy mówili swoje role, patrzyłam na uśmiechnięte dziecięce buzie. Zauważyłam, że na twarzach niektórych widać było cierpienie. Były osoby, które nie mogły nawet klaskać i uśmiechać się. Najbardziej utkwił mi w pamięci mały chłopiec, siedzący na wózku inwalidzkim zupełnie bez ruchu. Po przedstawieniu poszliśmy do dzieci, które nie mogły przyjść na występ. Grałam z kolegą na gitarze i wspólnie wszyscy śpiewaliśmy piosenki. Tam zobaczyłam prawdziwy dramat, dzieci przykute do łóżek i otoczone aparaturą kontrolną. Uważam, że wizyta w tym szpitalu nie należała do zabawnych ale dała mi świadomość co choroba może zrobić z człowiekiem. Bardzo żal mi tych smutnych rodziców, którzy walczą o życie swoich dzieci. Każdy dzień dla nich to nadzieja na wyzdrowienie. Cieszę się, że jestem zdrowa, a moje problemy są bardzo malutkie. Uśmiech tych biednych, chorych dzieci na zawsze pozostanie w mojej pamięci.

Weronika Janik

W środę 17 listopada pojechaliśmy z całą klasą i naszą wychowawczynią do szpitala w Prokocimiu. Pojechaliśmy, aby wystawić przedstawienie pt.: „Wokół rycerskiego stołu”. Gdy przyjechaliśmy ubraliśmy się w stroje. Miałem rolę mędrca i królewicza. Przedstawienie odbyło się w jadalni szpitala, gdzie było pełno chorych dzieci. W połowie spektaklu wjechał do sali chłopiec na wózku inwalidzkim. Był bardzo chory, podpięty do dziwnej aparatury i było mi go bardzo żal. Na koniec przedstawienia rozdaliśmy wszystkim cukierki. Później odwiedziliśmy chore dzieci w ich salach. Razem z klasą postanowiliśmy, że część pieniędzy z kiermaszu świątecznego przeznaczymy na leczenie tego chłopca na wózku. Chociaż po przedstawieniu wróciłem późno do domu i byłem zmęczony, to cieszę się, że mogłem trochę rozweselić chore dzieci.

Mikołaj Sztaba

W zeszłą środę odwiedziliśmy dzieci ze szpitala w Prokocimiu. Zaprezentowaliśmy im przedstawienie pt.: „Wokół rycerskiego stołu”. Dzieciom chyba podobało się nasze przedstawienie. Oglądały z zaciekawieniem. Żal mi było dzieci, które były bardzo chore, szczególnie współczucie wzbudził we mnie niewidomy chłopiec, który nie mógł chodzić. Cieszę się, że mogliśmy sprawić im trochę przyjemności.

Adam Zielina

Kiedy byliśmy w szpitalu w Prokocimiu czułam się dziwnie. Wydawało mi się, że to najważniejszy występ ze wszystkich w których grałam. Bardzo się cieszyłam, że mogę dla nich zagrać. Kiedy skończyliśmy przedstawienie Radek z Karolem rozdali cukierki wszystkim a dzieci wręczyły nam dwa piękne rysunki, które mamy w klasie. Potem poszliśmy do dzieci leżących na oddziale i zaśpiewaliśmy im piosenki o rycerzach i górach. Po szpitalu oprowadzała nas mama Kuby. Na koniec poszliśmy do świetlicy gdzie wszystkie dzieci chciały dotknąć miecza rycerza. To był najlepszy dzień. Pierwszy raz podobało mi się w szpitalu.

Ela Puto

Tydzień temu byliśmy z przedstawieniem w szpitalu w Prokocimiu. Pojechaliśmy tam, żeby odwiedzić chore dzieci. Niektóre dzieci były bardzo chore i cierpiące. Nasze przedstawienie podobało im się. Myślę, że trochę umililiśmy im pobyt w szpitalu. Wzruszył nas szczególnie los jednego chłopca na wózku. Postanowiliśmy, że część pieniędzy, które uzbieramy z kiermaszu przekażemy dla niego. Może jeszcze kiedyś się tam wybierzemy z odwiedzinami. Dzieci się bardzo cieszą jak ktoś się interesuje ich zdrowiem. Chciałbym, żeby te dzieci szybko wyzdrowiały i wróciły do swoich domów. Tego im bardzo życzę.

 

17 listopada 2010

W sobotę 16 października 2010 r. w Uniwersyteckim Szpitalu Dziecięcym w Krakowie-Prokocimiu koło teatralne prowadzone przez panią Annę Kitę wystawiło przedstawienie pod tytułem: O rycerzu Pryszczycerzu i królewnie Pięknotce. Towarzyszyła nam pani Agnieszka Majcher.
&nbsp&nbsp&nbsp&nbsp&nbsp Większość osób przyszła wcześniej i zrobiło się małe zamieszanie, które po chwili zostało opanowane przez panią A. Kitę i rodziców towarzyszących aktorom. Chwilę później siostra zakonna-lekarz poprosiła o wybranie jednego przebranego już aktora. Pani wybrała mnie (byłam błaznem). Okazało się, że mam być żywa reklamą! Przeszłyśmy razem po większości oddziałów, (do których mogłam wejść), by zapowiedzieć nasz spektakl i zaprosić małych widzów. Niestety, wiele dzieci, ze względu na stan zdrowia, nie mogło przyjść. Po zakończeniu „reklamowania” nie mogłyśmy znaleźć trupy teatralnej, która przeniosła się piętro niżej, do jadalni – „teatru”. Na przedstawianą przez nas komedię przyszło kilkadziesięcioro pacjentów, ich rodziców i lekarzy. Było również kilka osób na wózkach. Prawie wszystko przebiegało zgodnie ze scenariuszem, a kilka śmiesznych wypadków wzbogaciło o elementy komiczne nasz występ. Gdy rycerzowi spadł pas z mieczem, a zamiatającej Wiedźmie odpadła szczotka od kija, na sali rozlegał się szczególnie głośny śmiech.
&nbsp&nbsp&nbsp&nbsp&nbsp Po przedstawieniu poszliśmy na Odział Neurochirurgiczny. Leżące tam dzieci nie mogły przyjść na spektakl z powodów zdrowotnych. W każdej sali chorych zaśpiewaliśmy piosenkę i rozdaliśmy dzieciom piękne gipsowe aniołki i inne figurki. Siostra-doktor zaproponowała chwilę modlitwy w przepięknej kaplicy szpitalnej. Następnie rozeszliśmy się do domów, ciesząc się, że mogliśmy dać, choć trochę radości chorym dzieciom.

Asia Sorysz

16 października 2010

Ważne telefony

Początek strony