Kolejny już raz Szkolne Koło Wolontariatu zorganizowało wyjście do Uniwersyteckiego Szpitala Dziecięcego w Prokocimiu. Tym razem klasa IV z wychowawczynią p. Beatą Olborską i p. Magdaleną Strumińską przygotowały przedstawienie pt.: „Wokół rycerskiego stołu”.
A oto kilka zdjęć i refleksji uczniów z klasy IV biorących udział w tej niesamowitej wizycie.

17 listopada nasza klasa z wychowawczynią i dwójką licealistów wybrała się do Szpitala w Prokocimiu, żeby wystawić przedstawienie pt.: „Wokół rycerskiego stołu”. Pani Agnieszka Majcher przywiozła nam samochodem rekwizyty i wszystkie potrzebne do przebrania stroje. Przedstawienie dla chorych dzieci odbyło się w jadalni. Mam Kuby, który jest w naszej klasie miała wtedy dyżur i również oglądała nasz spektakl. Na nasze przedstawienie przyszło bardzo dużo dzieci, ich rodzice, pielęgniarki i lekarze. Kilkoro dzieci było na wózkach. Jeden z chłopców, który miał na imię Maciek, nie ruszał się i nawet nie mógł odwrócić oczu w naszą stronę. Po przedstawieniu chodziliśmy z odwiedzinami do sal dzieci, które nie mogły przyjść na występ. Śpiewaliśmy im i rozdawaliśmy cukierki. Po powrocie do szkoły postanowiliśmy, że połowę dochodu z kiermaszu świątecznego przeznaczymy dla dzieci z oddziału, który odwiedziliśmy. Byliśmy szczęśliwi, że mogliśmy coś dla nich zrobić.

Emilia Mach

W środę 17 listopada byłam wraz z klasą w Uniwersyteckim Szpitalu Dziecięcym w Krakowie – Prokocimiu. Pojechaliśmy tam gościnnie i charytatywnie. Przedstawiliśmy sztukę pt.: „Wokół rycerskiego stołu”. Chcieliśmy zrobić chorym dzieciom przyjemność. Sam szpital, olbrzymi gmach, wywarł na mnie niesamowite wrażenie. Wszyscy staraliśmy się jak najlepiej wypaść. Sala w której występowaliśmy była to mała stołówka dziecięca. Warunki nie były raczej komfortowe, ale nam to nie przeszkadzało, wręcz umożliwiało bliski kontakt z chorymi dziećmi. Podczas, kiedy koledzy mówili swoje role, patrzyłam na uśmiechnięte dziecięce buzie. Zauważyłam, że na twarzach niektórych widać było cierpienie. Były osoby, które nie mogły nawet klaskać i uśmiechać się. Najbardziej utkwił mi w pamięci mały chłopiec, siedzący na wózku inwalidzkim zupełnie bez ruchu. Po przedstawieniu poszliśmy do dzieci, które nie mogły przyjść na występ. Grałam z kolegą na gitarze i wspólnie wszyscy śpiewaliśmy piosenki. Tam zobaczyłam prawdziwy dramat, dzieci przykute do łóżek i otoczone aparaturą kontrolną. Uważam, że wizyta w tym szpitalu nie należała do zabawnych ale dała mi świadomość co choroba może zrobić z człowiekiem. Bardzo żal mi tych smutnych rodziców, którzy walczą o życie swoich dzieci. Każdy dzień dla nich to nadzieja na wyzdrowienie. Cieszę się, że jestem zdrowa, a moje problemy są bardzo malutkie. Uśmiech tych biednych, chorych dzieci na zawsze pozostanie w mojej pamięci.

Weronika Janik

W środę 17 listopada pojechaliśmy z całą klasą i naszą wychowawczynią do szpitala w Prokocimiu. Pojechaliśmy, aby wystawić przedstawienie pt.: „Wokół rycerskiego stołu”. Gdy przyjechaliśmy ubraliśmy się w stroje. Miałem rolę mędrca i królewicza. Przedstawienie odbyło się w jadalni szpitala, gdzie było pełno chorych dzieci. W połowie spektaklu wjechał do sali chłopiec na wózku inwalidzkim. Był bardzo chory, podpięty do dziwnej aparatury i było mi go bardzo żal. Na koniec przedstawienia rozdaliśmy wszystkim cukierki. Później odwiedziliśmy chore dzieci w ich salach. Razem z klasą postanowiliśmy, że część pieniędzy z kiermaszu świątecznego przeznaczymy na leczenie tego chłopca na wózku. Chociaż po przedstawieniu wróciłem późno do domu i byłem zmęczony, to cieszę się, że mogłem trochę rozweselić chore dzieci.

Mikołaj Sztaba

W zeszłą środę odwiedziliśmy dzieci ze szpitala w Prokocimiu. Zaprezentowaliśmy im przedstawienie pt.: „Wokół rycerskiego stołu”. Dzieciom chyba podobało się nasze przedstawienie. Oglądały z zaciekawieniem. Żal mi było dzieci, które były bardzo chore, szczególnie współczucie wzbudził we mnie niewidomy chłopiec, który nie mógł chodzić. Cieszę się, że mogliśmy sprawić im trochę przyjemności.

Adam Zielina

Kiedy byliśmy w szpitalu w Prokocimiu czułam się dziwnie. Wydawało mi się, że to najważniejszy występ ze wszystkich w których grałam. Bardzo się cieszyłam, że mogę dla nich zagrać. Kiedy skończyliśmy przedstawienie Radek z Karolem rozdali cukierki wszystkim a dzieci wręczyły nam dwa piękne rysunki, które mamy w klasie. Potem poszliśmy do dzieci leżących na oddziale i zaśpiewaliśmy im piosenki o rycerzach i górach. Po szpitalu oprowadzała nas mama Kuby. Na koniec poszliśmy do świetlicy gdzie wszystkie dzieci chciały dotknąć miecza rycerza. To był najlepszy dzień. Pierwszy raz podobało mi się w szpitalu.

Ela Puto

Tydzień temu byliśmy z przedstawieniem w szpitalu w Prokocimiu. Pojechaliśmy tam, żeby odwiedzić chore dzieci. Niektóre dzieci były bardzo chore i cierpiące. Nasze przedstawienie podobało im się. Myślę, że trochę umililiśmy im pobyt w szpitalu. Wzruszył nas szczególnie los jednego chłopca na wózku. Postanowiliśmy, że część pieniędzy, które uzbieramy z kiermaszu przekażemy dla niego. Może jeszcze kiedyś się tam wybierzemy z odwiedzinami. Dzieci się bardzo cieszą jak ktoś się interesuje ich zdrowiem. Chciałbym, żeby te dzieci szybko wyzdrowiały i wróciły do swoich domów. Tego im bardzo życzę.

 

17 listopada 2010

W sobotę 16 października 2010 r. w Uniwersyteckim Szpitalu Dziecięcym w Krakowie-Prokocimiu koło teatralne prowadzone przez panią Annę Kitę wystawiło przedstawienie pod tytułem: O rycerzu Pryszczycerzu i królewnie Pięknotce. Towarzyszyła nam pani Agnieszka Majcher.
&nbsp&nbsp&nbsp&nbsp&nbsp Większość osób przyszła wcześniej i zrobiło się małe zamieszanie, które po chwili zostało opanowane przez panią A. Kitę i rodziców towarzyszących aktorom. Chwilę później siostra zakonna-lekarz poprosiła o wybranie jednego przebranego już aktora. Pani wybrała mnie (byłam błaznem). Okazało się, że mam być żywa reklamą! Przeszłyśmy razem po większości oddziałów, (do których mogłam wejść), by zapowiedzieć nasz spektakl i zaprosić małych widzów. Niestety, wiele dzieci, ze względu na stan zdrowia, nie mogło przyjść. Po zakończeniu „reklamowania” nie mogłyśmy znaleźć trupy teatralnej, która przeniosła się piętro niżej, do jadalni – „teatru”. Na przedstawianą przez nas komedię przyszło kilkadziesięcioro pacjentów, ich rodziców i lekarzy. Było również kilka osób na wózkach. Prawie wszystko przebiegało zgodnie ze scenariuszem, a kilka śmiesznych wypadków wzbogaciło o elementy komiczne nasz występ. Gdy rycerzowi spadł pas z mieczem, a zamiatającej Wiedźmie odpadła szczotka od kija, na sali rozlegał się szczególnie głośny śmiech.
&nbsp&nbsp&nbsp&nbsp&nbsp Po przedstawieniu poszliśmy na Odział Neurochirurgiczny. Leżące tam dzieci nie mogły przyjść na spektakl z powodów zdrowotnych. W każdej sali chorych zaśpiewaliśmy piosenkę i rozdaliśmy dzieciom piękne gipsowe aniołki i inne figurki. Siostra-doktor zaproponowała chwilę modlitwy w przepięknej kaplicy szpitalnej. Następnie rozeszliśmy się do domów, ciesząc się, że mogliśmy dać, choć trochę radości chorym dzieciom.

Asia Sorysz

16 października 2010

 

Końcem września młodzież działająca w ramach Szkolnego Koła Wolontariatu zorganizowała konkurs we współpracy z Wolontariatem św. Eliasza, którego celem była zbiórka artykułów papierniczych oraz słodyczy na rzecz dzieci z krakowskich domów dziecka. Wszystkim klasom, które włączyły się w tą zbiórkę bardzo dziękujemy a zwycięskim klasom: IV szkoły podstawowej oraz 1b liceum
Gratulujemy!!!

 

wrzesień 2010

 

Ważne telefony

Początek strony